niedziela, 16 listopada 2014

Czarno to widzę

Czyli pierwsze podejścia do tkaniny kupionej już dość dawno - czarnej Lugany 25 ct. Muszę przyznać, że podchodziłam do niej trochę jak do jeża. W dotyku jest zupełnie inna niż tkaniny lniane (jest tkaniną bawełniano-wiskozową) i jest grubsza niż moj ulubiony len 32 ct. Do tego jest gęściej "upakowana" i bardziej wiotka. Ale w końcu się przełamałam. Najpierw powstały koty w ciemnościach:
Koty haftowane, jak zwykle na płótnach - traktując kwadrat "dwie na dwie nitki" jako jeden krzyżyk. Użyłam nici zwykłych, fluorescencyjnych i świecącej w ciemnościach bieli.
Krzyżyki wyszły tu bardzo duże - o wiele większe niż zazwyczaj. Więc dla odmiany, drugie podejście do Lugany jak do jeża odbyło się przy użyciu metody haftu "jedna na jedną nitkę". Tak powstały zakładki z pączkami róż:
Tutaj krzyżyki wyszły malutkie. I właściwie dopiero dzięki różom trochę oswoiłam się z tą tkaniną. Chociaż następnym razem - na pewno zrobię je na czerwono zamiast na różowo.
A

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz