Jak co roku zabieram się
przed świętami wielkanocnymi do przygotowywania pisanek – dla
domu, rodziny i wszystkich Krewnych i Znajomych Królika.
Najwięcej czasu
poświęcam tym najbardziej tradycyjnym – farbowanym w cebuli i
skrobanym (dawniej żyletką, teraz nożem do papieru). Od czasu do
czasu bawię się też innymi technikami – robię wycinane z
papieru jajka, a czasami malowane wydmuszki.
Najmniej przekonania mam
do jajek styropianowych i z nimi też najrzadziej się bawię.
A więc na początek –
skrobane, czyli, jak to fachowcy mówią, wykonane techniką
rytowniczą:
Te starsze są niestety
na zdjęciach marnej jakości, ale parę (no, może trochę więcej)
przykładów zamieszczę:
Mimo zdecydowanej
przewagi motywów tradycyjnych: drzewo życia, kogutki i pawie, czy
kwiaty zaczęłam ewoluować w stronę przedstawień – jak by to
powiedzieć – naturalistyczno-krajobrazowych.
W ostatnich latach coraz
więcej pojawia się wzorów typu łąka, las, nad wodą i związane
z tymi miejscami konkretne rośliny i zwierzęta, oraz owady.
Zeszłoroczne pisanki wyglądają tak:
W tym roku tradycyjnych
wzorów było już naprawdę mało, co widać na zdjęciach:
I w większej masie:
Oprócz tych typowych
pisanek mam trochę wycinanych:
i malowanych (tu
ekspozycja wystawowa na święta):
Tu parę innych zdjęć
z wystawek wielkanocnych (mamy taką tradycję, że wystawiamy
wszystkie pisanki, jakie się zachowały, też od innych ludzi, a
nasze najstarsze „skrobanki” sięgają lat 70-tych ubiegłego
wieku):
I na zakończenie –
plon zeszłorocznych warsztatów pisankowych w naszej bibliotece
w Gliwicach:
w Gliwicach:
Wesołych Świąt!
J.




















































Brak komentarzy:
Prześlij komentarz