Jak ten czas leci… miałam coś
napisać o kolejnym fragmencie serwety, a tu już dwa są gotowe…!
Teraz żołna i sójka…
Żołna – śliczny ptaszek! Nigdy jej
nie widziałam, mimo, że w okolicach, gdzie żyje trochę się
szwendałam.
Pierwsze podejście wygląda tak:
Dziób podwójną nitką wyszedł mi
zdecydowanie za grubo, trzeba było trochę wypruć i w ostatecznej
wersji jest już taki cienki, jak trzeba (haftowany pojedynczą
nitką)
Trochę grubsza mi wyszła – może
jej zimno było?
Do żołny dodałam trochę kwiatów w
odpowiednich kolorach:
Całość wygląda tak:
Może trochę za duże te kwiaty?
A teraz kolej na sójkę. Sójka jest
trochę większa, więc i pracy było z nią sporo. Ale efekt wydaje
mi się całkiem niezły (przynajmniej jak na moje umiejętności…):
Lusterko na skrzydle zrobiłam zwykłym
ściegiem dzierganym, brzuszek łańcuszkiem, a resztę skrzydła,
głowę i grzbiet w przybliżeniu satynowym.
I już w całości:
I do sójki oczywiście muszą być
kwiaty:
Ze ściegami trochę poszalałam, ale
już nawet nie pamiętam, jakich użyłam.
W każdym razie – efekt ostateczny
jest nie najgorszy:
To już przedostatni ptaszek. Na
zakończenie będzie szczygieł i oczywiście CAŁOŚĆ serwety.
Ale jak się znam, trochę to potrwa…
Do zobaczenia
J.














Brak komentarzy:
Prześlij komentarz