Bardzo długo nie pisałam o obrusie, co nie
znaczy, ze zupełnie nic nie robiłam. Jednak rzeczywiście tempo w okresie
świątecznym trochę mi spadło, mam nadzieję że chwilowo J
Rezeda zgodnie z obietnicą już gotowa, tutaj
kolejne listki:
I tu już rezeda w całej okazałości:
Największą trudność sprawiło mi „wciśnięcie” w
obręb listka trzech różnych odcieni – na ogół miałam strasznie mało miejsca i
musiała się nieźle nagimnastykować, żeby je zmieścić. Sami ocenicie na ile mi
się to udało. Następnym kwiatkiem miała być firletka (na zdjęciu powyżej widać
pierwsze ściegi), po przemyśleniu doszłam do wniosku, że nie będę jej udziwniać
i tak jak inne kwiatki ma być au naturel.
Łodyżka i listki ciemne, a kwiatki, że są delikatne zrobiłam pojedynczą nitką
ściegiem gałązkowym w trzech warstwach o trochę różnych odcieniach różu. Na
zdjęciach nie bardzo to wyszło L.
Pierwsze kontury,
Pierwsza warstwa gałązek:
Druga warstwa:
Trójwarstwowy kwiatek:
A tu już ze środkiem:
I następny:
Pączki i łodyżki z liśćmi są znacznie
ciemniejsze:
I już całkiem gotowe:
A tak wygląda dotychczas zrobiony fragment:
Następny etap to kolejna grupa kwiatów ułożona w odwrotną stronę. Na początek będą kilogramy francuskich supełków! Może zrobię je potrójną nitką?...
J












Brak komentarzy:
Prześlij komentarz