Wielokrotnie oglądałam
różne crazy-patchworkowe obrazki w internecie i sama nie byłam w
stanie stwierdzić, czy mi się to podoba (jako technika), czy nie:
bo to i pełno koralików, i haft wstążeczkowy, jakiś taki nie
bardzo i napchane różnych rzeczy bez umiaru, no zgroza.
Ale postanowiłam
spróbować – jednak mnie ten barokowy przepych trochę kusił.
Nadarzyła się okazja: kupiłam na „Szyciowym bazarku"
kawałki obiciówek. Chciałam nimi wykończyć bok szafy (wcześniej
wykończenie nie było potrzebne, po przemeblowaniu okazało się
niezbędne, ale tymczasem przestali robić meble w tym kolorze –
postanowiłam zastąpić to tkaniną). Początkowo miało to być coś
prostego, ale potem olśniło mnie, że jest to doskonała okazja do
spróbowania właśnie tej techniki – crazy-patchwork.
I tak się zaczęło:
Na początek wybrałam
sobie schemat patchworku, bardzo prosty, bo to są dosyć grube
materiały:
Cztery takie fragmenty, z
różnych kawałków (w każdym są inaczej ułożone), a na środek
coś całkiem innego:
Spodobał mi się ten
kawałek w środku i koniecznie chciałam go wykorzystać…
niewykluczone, że skończy jako osobna część, a będę musiała
dorobić coś podobnego do reszty. Na szczęście mam z czego…
Zaczęłam trochę bez
planu, tzn. rozłożyłam sobie wstępnie przypuszczalne główne
elementy na tkaninie (tu widać, że zestaw materiałów jest trochę
inny):
Jak widać – niewiele
tego jest, reszta miała pojawić się w trakcie. Wybrałam na
początek najbliższy mi temat: kwiaty i motyle. Też chyba
najbardziej oklepany, dlatego mogłam wykorzystywać też cudze
pomysły bez większych problemów.
Jako pierwsza została
przyszyta koronka faliście wzdłuż szwu, z ulokowanymi w dolinach
fali aplikacjami kwiatowymi:
Wykorzystałam też
jakieś szydełkowe kwiaty i ząbki, które miałam gdzieś z dawna
zakamuflowane. Przydały mi się też koraliki, dostane kiedyś dawno
i leżące do tej pory bezużytecznie.
Zamiast brązowego
kwiatka na połączeniu szwów pojawiła się tasiemkowo-tiulowa
róża, a obok kawałek siatki z nahaftowanymi różyczkami
owijkowymi; na listku pojawił się uśmiechnięty robaczek. Od góry
szew zasłoniłam inną bawełnianą koronką (trochę poszalałam w
pasmanterii)
Na kolejnym skrzyżowaniu
znowu pojawił się kwiatek – aplikacja maszynowa wycięta z
jakiejś szmateksowej spódnicy. Tu już dały znać o sobie koraliki
dużych ilościach, na kwiatku i ograniczających go szwach:
Szczególnie jestem dumna
z tulipanków mocujących kolejną taśmę zygzakowatą, bo sama je
wymyśliłam (co nie znaczy, że nikt inny czegoś takiego nie
robi….)
Nad szydełkowym
kwiatkiem pojawiła się ważka z szerokiej wstążki i drewnianych
koralików:
Listki przy kwiatku też
są szydełkowe, przyszyte wyraźnym ściegiem i z zaznaczonym
sznureczkiem nerwem.
Koronka u góry została
ozdobione szlakiem z haftu gałązkowego, zakończonym łańcuszkowymi
listkami z cienkiej tasiemki (jeszcze po Babci). A zakończenie fali
koronkowej ozdobiłam kwiatkiem z innej koronki napakowanej
koralikami i ze wstążeczkową łodyżką z listkami. Łodyżka
została przyszyta ściegiem gałązkowym, listki to już haft
wstążeczkowy pełną gębą (ścieg najprostszy z możliwych),
ozdobiony koralikami.
Poniżej widoczna wycięta
ze starej bluzeczki aplikacja-haft, znowu jakoś tam ozdobiona haftem
i koralikami:
Powyżej tulipanków
pojawiły się jeszcze dwa kwiatki – z szyfonowych wstążek i
koronki bawełnianej ozdobionej listkami ze wstążki już takimi
trochę bardziej wyrafinowanymi .
Nad kwiatami fruwa sobie motylek z szyfonowej wstążki i koralików.
Na samej górze powstała
wić roślinna ze ściegu gałązkowego zakończonego wstążeczkowymi
listkami i gronami ze wstążeczki z supełków kolonialnych (moja
kolejna zdobycz!). dolną część wici ozdabia kolejny szyfonowy
kwiatek.
Tu już widać falę w
całej okazałości wraz ze wszystkimi dodatkami aplikacyjnymi i
jeszcze jedną falą, tym razem z szyfonowej wstążki. Do ozdoby
użyłam gotowych kwiatków z metra i oczywiście koralików!
Na samym dole przyszła
pora na guziczki w postaci kwiatków (listki ze wstążeczki) i
kwiatków ze zwykłych guzików z wykorzystaniem tkanych płatków
(podpatrzyłam na Pintereście!), koralików szklanych i drewnianych
i znowu listków wstążeczkowych..
Całość pierwszego
bloku wygląda tak:
Na razie tak to zostaje,
ale myślę, że po połączeniu z następnym kawałkiem na dolnej
części tego bloku coś się jeszcze pojawi…
Co sądzicie o mojej
pierwszej próbie?
Czy warto to ciągnąć
dalej?
Pozdrawiam
Joanna