niedziela, 8 stycznia 2017

Malowane zawieszki



Dostałam niedawno kilka cienkich wyprawionych skórek i postanowiłam wykorzystać je na malowaną biżuterię.
Na razie powstały malowane zawieszki/medaliony:
W domki: 



Ze zwierzątkami:



Z morzem:
 



Abstrakcyjne:



Z drzewami:



Z kwiatami:



I – nazwijmy to tak umownie – herbowe:


Na razie to wszystko, może pojawią się jeszcze inne kształty zawieszek, bransoletki i broszki. Zobaczymy.

Napiszcie, czy się Wam podobają

Pozdrawiam

Joanna

piątek, 9 września 2016

Crazy - patchwork po raz pierwszy

Wielokrotnie oglądałam różne crazy-patchworkowe obrazki w internecie i sama nie byłam w stanie stwierdzić, czy mi się to podoba (jako technika), czy nie: bo to i pełno koralików, i haft wstążeczkowy, jakiś taki nie bardzo i napchane różnych rzeczy bez umiaru, no zgroza.
Ale postanowiłam spróbować – jednak mnie ten barokowy przepych trochę kusił. Nadarzyła się okazja: kupiłam na „Szyciowym bazarku" kawałki obiciówek. Chciałam nimi wykończyć bok szafy (wcześniej wykończenie nie było potrzebne, po przemeblowaniu okazało się niezbędne, ale tymczasem przestali robić meble w tym kolorze – postanowiłam zastąpić to tkaniną). Początkowo miało to być coś prostego, ale potem olśniło mnie, że jest to doskonała okazja do spróbowania właśnie tej techniki – crazy-patchwork.
I tak się zaczęło:

Na początek wybrałam sobie schemat patchworku, bardzo prosty, bo to są dosyć grube materiały:
Cztery takie fragmenty, z różnych kawałków (w każdym są inaczej ułożone), a na środek coś całkiem innego:
Spodobał mi się ten kawałek w środku i koniecznie chciałam go wykorzystać… niewykluczone, że skończy jako osobna część, a będę musiała dorobić coś podobnego do reszty. Na szczęście mam z czego…
Zaczęłam trochę bez planu, tzn. rozłożyłam sobie wstępnie przypuszczalne główne elementy na tkaninie (tu widać, że zestaw materiałów jest trochę inny):
Jak widać – niewiele tego jest, reszta miała pojawić się w trakcie. Wybrałam na początek najbliższy mi temat: kwiaty i motyle. Też chyba najbardziej oklepany, dlatego mogłam wykorzystywać też cudze pomysły bez większych problemów.
Jako pierwsza została przyszyta koronka faliście wzdłuż szwu, z ulokowanymi w dolinach fali aplikacjami kwiatowymi:
Wykorzystałam też jakieś szydełkowe kwiaty i ząbki, które miałam gdzieś z dawna zakamuflowane. Przydały mi się też koraliki, dostane kiedyś dawno i leżące do tej pory bezużytecznie.
Zamiast brązowego kwiatka na połączeniu szwów pojawiła się tasiemkowo-tiulowa róża, a obok kawałek siatki z nahaftowanymi różyczkami owijkowymi; na listku pojawił się uśmiechnięty robaczek. Od góry szew zasłoniłam inną bawełnianą koronką (trochę poszalałam w pasmanterii)
Na kolejnym skrzyżowaniu znowu pojawił się kwiatek – aplikacja maszynowa wycięta z jakiejś szmateksowej spódnicy. Tu już dały znać o sobie koraliki dużych ilościach, na kwiatku i ograniczających go szwach:
Szczególnie jestem dumna z tulipanków mocujących kolejną taśmę zygzakowatą, bo sama je wymyśliłam (co nie znaczy, że nikt inny czegoś takiego nie robi….)
Nad szydełkowym kwiatkiem pojawiła się ważka z szerokiej wstążki i drewnianych koralików:
Listki przy kwiatku też są szydełkowe, przyszyte wyraźnym ściegiem i z zaznaczonym sznureczkiem nerwem.
Koronka u góry została ozdobione szlakiem z haftu gałązkowego, zakończonym łańcuszkowymi listkami z cienkiej tasiemki (jeszcze po Babci). A zakończenie fali koronkowej ozdobiłam kwiatkiem z innej koronki napakowanej koralikami i ze wstążeczkową łodyżką z listkami. Łodyżka została przyszyta ściegiem gałązkowym, listki to już haft wstążeczkowy pełną gębą (ścieg najprostszy z możliwych), ozdobiony koralikami.
Poniżej widoczna wycięta ze starej bluzeczki aplikacja-haft, znowu jakoś tam ozdobiona haftem i koralikami:
Powyżej tulipanków pojawiły się jeszcze dwa kwiatki – z szyfonowych wstążek i koronki bawełnianej ozdobionej listkami ze wstążki już takimi trochę bardziej wyrafinowanymi . Nad kwiatami fruwa sobie motylek z szyfonowej wstążki i koralików.
Na samej górze powstała wić roślinna ze ściegu gałązkowego zakończonego wstążeczkowymi listkami i gronami ze wstążeczki z supełków kolonialnych (moja kolejna zdobycz!). dolną część wici ozdabia kolejny szyfonowy kwiatek.
Tu już widać falę w całej okazałości wraz ze wszystkimi dodatkami aplikacyjnymi i jeszcze jedną falą, tym razem z szyfonowej wstążki. Do ozdoby użyłam gotowych kwiatków z metra i oczywiście koralików!
Na samym dole przyszła pora na guziczki w postaci kwiatków (listki ze wstążeczki) i kwiatków ze zwykłych guzików z wykorzystaniem tkanych płatków (podpatrzyłam na Pintereście!), koralików szklanych i drewnianych i znowu listków wstążeczkowych..
Całość pierwszego bloku wygląda tak:
Na razie tak to zostaje, ale myślę, że po połączeniu z następnym kawałkiem na dolnej części tego bloku coś się jeszcze pojawi…
Co sądzicie o mojej pierwszej próbie?
Czy warto to ciągnąć dalej?
Pozdrawiam
Joanna

czwartek, 8 września 2016

Łapki, patchworki

Zachciało mi się haftowanych łapek. I to w dodatku z kawałków. Na początek wyszło mi coś takiego:
i z tyłu:
Ze ślimaczkiem…
I w powiększeniu:
Z tyłu dałam taki zabawny materiał ze zwierzątkami:
Najlepiej jeszcze wypadły gąski:
Ale ogólnie rzecz biorąc szału nie ma…
Kolejna próba, to haft na gotowych łapkach:
I tu już jest chyba lepiej. Jeszcze spróbuję pewnie coś pokombinować, ale chyba lepiej wychodzi haft na gładkim bez dodatków innych materiałów, tak jak na tej łapce robionej wspólnie z córką na konkretne zamówienie:
Mimo wszystko patchworki dosyć mi się spodobały, więc uszyłam sobie taką „energetyczną” kołderkę na chłodne dni – jest rewelacyjna! Na szczęście na zdjęciu nie widać za bardzo różnych niedokładności
Do środka wsadziłam „biedronkową” kołderkę z flizeliny za 10 zł, a pod spód wrzuciłam zasłonkę ze szmateksu (kosztowała mnie pewnie z 5-6 zł). Oczywiście największy koszt to są materiały z wierzchu, ale tu też wiele kawałków miałam ze starych ścinków, czy szmateksowych ubrań (najlepsze są spódnice…)
Pozdrawiam wakacyjnie (właśnie wybieram się na urlop),
Joanna

poniedziałek, 11 lipca 2016

Serweta w ptaki – żołna i sójka

Jak ten czas leci… miałam coś napisać o kolejnym fragmencie serwety, a tu już dwa są gotowe…!
Teraz żołna i sójka…
Żołna – śliczny ptaszek! Nigdy jej nie widziałam, mimo, że w okolicach, gdzie żyje trochę się szwendałam.

Pierwsze podejście wygląda tak:
Dziób podwójną nitką wyszedł mi zdecydowanie za grubo, trzeba było trochę wypruć i w ostatecznej wersji jest już taki cienki, jak trzeba (haftowany pojedynczą nitką)
Trochę grubsza mi wyszła – może jej zimno było?
Do żołny dodałam trochę kwiatów w odpowiednich kolorach:




Całość wygląda tak:
Może trochę za duże te kwiaty?

A teraz kolej na sójkę. Sójka jest trochę większa, więc i pracy było z nią sporo. Ale efekt wydaje mi się całkiem niezły (przynajmniej jak na moje umiejętności…):
Lusterko na skrzydle zrobiłam zwykłym ściegiem dzierganym, brzuszek łańcuszkiem, a resztę skrzydła, głowę i grzbiet w przybliżeniu satynowym.
I już w całości:
I do sójki oczywiście muszą być kwiaty:



Ze ściegami trochę poszalałam, ale już nawet nie pamiętam, jakich użyłam.
W każdym razie – efekt ostateczny jest nie najgorszy:
To już przedostatni ptaszek. Na zakończenie będzie szczygieł i oczywiście CAŁOŚĆ serwety.
Ale jak się znam, trochę to potrwa…

Do zobaczenia
J.

poniedziałek, 25 kwietnia 2016

Ciemiernik

Ostatnio skończyłam haftować zielnikowego ciemiernika. Wzór wykonałam na lnie obrazkowym 32 ct w kolorze piaskowym. Natychmiast po oprawie zawisł na ścianie w moim pokoju.
 Użyte ściegi to krzyżyk, półkrzyżyk i konturowanie ściegiem prostym. Krzyżyki były robione w niektórych obszarach jedną, a w niektórych - dwiema nitkami.
Liście płynnie przechodzą z podwójnej do pojedynczej nitki.
 Niektóre elementy ukazano w przekroju.
 Kwiaty - ze szczegółami takimi, jak pręciki.
 Konturowanie jest delikatne, bez czerni.
A.