poniedziałek, 11 lipca 2016

Serweta w ptaki – żołna i sójka

Jak ten czas leci… miałam coś napisać o kolejnym fragmencie serwety, a tu już dwa są gotowe…!
Teraz żołna i sójka…
Żołna – śliczny ptaszek! Nigdy jej nie widziałam, mimo, że w okolicach, gdzie żyje trochę się szwendałam.

Pierwsze podejście wygląda tak:
Dziób podwójną nitką wyszedł mi zdecydowanie za grubo, trzeba było trochę wypruć i w ostatecznej wersji jest już taki cienki, jak trzeba (haftowany pojedynczą nitką)
Trochę grubsza mi wyszła – może jej zimno było?
Do żołny dodałam trochę kwiatów w odpowiednich kolorach:




Całość wygląda tak:
Może trochę za duże te kwiaty?

A teraz kolej na sójkę. Sójka jest trochę większa, więc i pracy było z nią sporo. Ale efekt wydaje mi się całkiem niezły (przynajmniej jak na moje umiejętności…):
Lusterko na skrzydle zrobiłam zwykłym ściegiem dzierganym, brzuszek łańcuszkiem, a resztę skrzydła, głowę i grzbiet w przybliżeniu satynowym.
I już w całości:
I do sójki oczywiście muszą być kwiaty:



Ze ściegami trochę poszalałam, ale już nawet nie pamiętam, jakich użyłam.
W każdym razie – efekt ostateczny jest nie najgorszy:
To już przedostatni ptaszek. Na zakończenie będzie szczygieł i oczywiście CAŁOŚĆ serwety.
Ale jak się znam, trochę to potrwa…

Do zobaczenia
J.

poniedziałek, 25 kwietnia 2016

Ciemiernik

Ostatnio skończyłam haftować zielnikowego ciemiernika. Wzór wykonałam na lnie obrazkowym 32 ct w kolorze piaskowym. Natychmiast po oprawie zawisł na ścianie w moim pokoju.
 Użyte ściegi to krzyżyk, półkrzyżyk i konturowanie ściegiem prostym. Krzyżyki były robione w niektórych obszarach jedną, a w niektórych - dwiema nitkami.
Liście płynnie przechodzą z podwójnej do pojedynczej nitki.
 Niektóre elementy ukazano w przekroju.
 Kwiaty - ze szczegółami takimi, jak pręciki.
 Konturowanie jest delikatne, bez czerni.
A.

sobota, 19 marca 2016

Pisanki, pisanki

Jak co roku zabieram się przed świętami wielkanocnymi do przygotowywania pisanek – dla domu, rodziny i wszystkich Krewnych i Znajomych Królika.
Najwięcej czasu poświęcam tym najbardziej tradycyjnym – farbowanym w cebuli i skrobanym (dawniej żyletką, teraz nożem do papieru). Od czasu do czasu bawię się też innymi technikami – robię wycinane z papieru jajka, a czasami malowane wydmuszki.
Najmniej przekonania mam do jajek styropianowych i z nimi też najrzadziej się bawię.
A więc na początek – skrobane, czyli, jak to fachowcy mówią, wykonane techniką rytowniczą:

Te starsze są niestety na zdjęciach marnej jakości, ale parę (no, może trochę więcej) przykładów zamieszczę:


























Mimo zdecydowanej przewagi motywów tradycyjnych: drzewo życia, kogutki i pawie, czy kwiaty zaczęłam ewoluować w stronę przedstawień – jak by to powiedzieć – naturalistyczno-krajobrazowych.
W ostatnich latach coraz więcej pojawia się wzorów typu łąka, las, nad wodą i związane z tymi miejscami konkretne rośliny i zwierzęta, oraz owady. Zeszłoroczne pisanki wyglądają tak:





W tym roku tradycyjnych wzorów było już naprawdę mało, co widać na zdjęciach:







I w większej masie:


Oprócz tych typowych pisanek mam trochę wycinanych:



i malowanych (tu ekspozycja wystawowa na święta):
Tu parę innych zdjęć z wystawek wielkanocnych (mamy taką tradycję, że wystawiamy wszystkie pisanki, jakie się zachowały, też od innych ludzi, a nasze najstarsze „skrobanki” sięgają lat 70-tych ubiegłego wieku):



I na zakończenie – plon zeszłorocznych warsztatów pisankowych w naszej bibliotece
w Gliwicach:
Wesołych Świąt!
J.