Na nasz duży stół w pokoju przydałaby się
odpowiednia, też duża i oczywiście reprezentacyjna serweta. Z materiału, który
mi został po haftowaniu (dawno temu) prezentowego obrusa udało się wyciąć sześć
sporych kwadratów. Po połączeniu wstawką byłaby całkiem duża serweta. Na każdy
z kwadratów wybrałam sobie (z klucza do oznaczania ptaków, he, he) jednego
ptaszka:
Turkawkę
Zimorodka
Sikorę bogatkę
Żołnę
Kraskę (chyba, ze coś mi się odmieni)
i szczygła, albo trznadla (zrobię go na końcu,
więc będę miała czas do zastanowienia).
Każdy fragment ma w zamyśle podobny wzór, tzn
na jednakowo wykreślonej wici-gałązce siedzi sobie jeden ptaszek, a na gałązce
oprócz listków jest jeszcze trochę kwiatków kolorystycznie korespondujących z
ptaszkiem (ale oczywiście, nie są one identyczne w kształcie, bo byłoby to
trochę nudne…).
Jestem już prawie w połowie roboty.
Wykończyłam całkiem turkawkę i zimorodka, teraz skończyłam sikorkę bogatkę.
To, co zrobiłam wygląda tak:
Turkawka:
I fragmenty:
Zimorodek:
I sam ptaszek:
Inne kwiatki w zbliżeniu:
I ostatnia na razie – sikora: tutaj jeszcze nie skończona:
Sam ptaszek:
I początek kwiatków:
Tu trochę zaszalałam, zrobiłam krateczkę (jest
za drobna i prawie jej nie widać), a w oczkach wcisnęłam supełki francuskie,
trochę nieudane z pojedynczej nitki. Całość dopełniają wypełnienia ściegiem
płaskim i gałązkowym oraz sznureczek.
Tu jest dopiero zaczęty sam
dół (środek?), widać narysowane ołówkiem płatki. Jak i w innych kwiatkach,
najwięcej tu jest ściegów dzierganych, od klasycznego dzierganego, poprzez
różne wersje gałązkowego, do łańcuszka.
I wykończony ten kwiatek:
Ostatnie kwiatki:
I sikora w całej okazałości:
Następna będzie żołna, ale to jeszcze nie tak
prędko J
J.













.jpg)


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz