sobota, 21 marca 2015

Tym razem malowane

W tym roku w końcu zdecydowałam się na pomalowanie mieszkania. Dawno trzeba było to zrobić, ale przerażała mnie myśl o koniecznym przestawianiu mebli. W końcu już nie dało się zwłóczyć. Ustaliliśmy, że nietypowo nie będziemy mieć białych sufitów, tylko niebieskie, więc przyszło mi do głowy, że może by tak potraktować je jak niebo i wymalować na nich chmurki. Wyszło całkiem nieźle, co niestety zachęciło mnie do dalszych eksperymentów. W dużym pokoju pomiędzy szafami wyrosła mi niespodziewanie brzózka:


A w małym – krzak różany:


Po umeblowaniu wygląda to tak:


Brzózka w dużym pokoju wyglądała dosyć samotnie, więc dla towarzystwa doszedł jej dziki dzik


Na ogół przyczajony za koszem…


Od tego czasu rozszalałam się na dobre i w przedpokoju nie hamowałam się już zupełnie (żeby nie było wątpliwości – moje potomstwo jeszcze mnie podbechtywało…)
I tak stopniowo pojawiły się – jeżyk


Cała rodzina borsuków:


obserwowana przez kolejnego jeża spod jarzębiny:


złowrogo łypiąca z góry kuna


polująca na mysz


i najlepszy ze wszystkiego – zając


Namawiają mnie jeszcze na dudka, ale trochę straciłam rozpęd…
Może jednak za jakiś czas znowu zaswędzą mnie paluchy?
J.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz