poniedziałek, 14 grudnia 2015

Obrus cz 4

Trochę powoli przybywa tego obrusa, ale są już następne dwa kwiatki: lepnica i goździk kartuzek. Równocześnie (bo trochę na siebie zachodzą) zaczęłam przetacznika ożankowego, zwanego po łacinie Veronica chamaedrys – dlatego w rodzinie nazywamy go krótko „Weroniką” – prawda że ładniej?
Ale po kolei, na początek lepnica – dużo odcieni, ale tak delikatnych, że na zdjęciu mogą się zlewać.

Kwiatki w trzech warstwach ściegu gałązkowego, bardzo delikatnie kremowe i białe, zmieniłam nakładany na kielich kolor na jaśniejszy, a dodatkowo zrobiłam go pojedynczą nitką, żeby było też widać, co jest pod spodem.
Tu już całość pierwszej gałązki
I gotowy kwiatek, skromny, ale delikatny, obok rozpychającej się trochę nawłoci…
Jako trzeci w zestawie, dla kontrastu kolorystycznego, goździk kartuzek, razem z weroniką:
Pierwsze listki:
I kwiatki:
Przy okazji odkryłam, jak intuicyjnie haftuje się obiema rękami – prawą mam tutaj stale pod spodem robótki, lewą na wierzchu. Kiedy dowiedziałam się, że fachowe hafciarki w ten właśnie sposób haftują, zarzekałam się, że nie opanuję tak trudnego sposobu działania. Okazało się – wcale nie tak wiele czasu później, że na dużą ilość materiału jest to naprawdę rewelacyjna metoda – nie trzeba za każdym razem wyplątywać się za zwojów lnu. Owszem, było trudno, bo naprawdę jestem osobą bardzo praworęczną i wkłuwanie igły lewą ręką sprawiało mi trochę trudności, usiłowałam sadzić dużo dłuższe ściegi niż zwykle. Dodatkowo musiałam zamontować sobie oświetlenie na czole, żeby wszystkiego sobie tą lewą ręką nie zasłaniać. Ale myślę, że z grubsza wszystko zostało opanowane.
Kolejne etapy pracy nad goździczkiem:
A tu już prawie gotowy, z uzupełnionym środkiem:A tu już prawie gotowy, z uzupełnionym środkiem:
i cały skończony, z wycieniowanymi trochę listkami i dodatkowymi supełkami na płatkach:
Pora na kontynuację weroniki:
Na razie same kontury
i coraz bardziej rozgałęziona łodyżka:
cd jak zwykle nastąpi…
J.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz