Strasznie wolno ten jeden kwiatek się tworzył, miałam mało czasu i porzuciłam go na długo dla innych prac. Ale wreszcie się udało skończyć przetacznika ożankowego:
Przetacznika zaczęłam już razem z goździkiem, bo roślinki
przeplatały się i wygodniej było haftować je razem, przynajmniej kontury:
Potem już przetacznik został odłożony, aż do skończenia
goździka. Miałam z tym troszkę kłopotów, bo roślinka jest nieduża (na użytek
haftu została powiększona) i mocno rozczłonkowana. Więc po kolei dzióbałam te
parę łodyżek:
Kwiatki oczywiście błękitne i nie wiem, czy nie przesadziłam
z intensywnością koloru…
Tu już widać prawie całą roślinkę ze wszystkimi pączkami i
rozwijającymi się liśćmi, pora na wypełnienie – pokrycie postanowiłam zrobić
cieniowane (ściegami krótkimi i długimi) w dwu różnych wersjach dla
prostopadłych par listków:
Pierwsza próba nie spodobała mi się, to
nie te kolory.
Trzeba było spruć i zaczynać od nowa:
Tym razem jest chyba lepiej, tak to wygląda na już gotowych
dwóch parach listków:
Teraz przyszła pora na kwiatki, pokryte dwoma odcieniami,
pomiędzy nimi zastosowałam ich melanż dla delikatniejszego przejścia barw:
I druga łodyżka:
Na środkach odcień jest znacznie jaśniejszy, a pręciki
(francuskie supełki z trzonkiem, przytrzymanym pojedynczym ściegiem) już prawie
białe. W środku kilka francuskich supełków z melanżu żółto-białego.
Tak więc nareszcie przetacznik jest gotowy.
Pozdrawiam w Nowym Roku,
Joanna










Brak komentarzy:
Prześlij komentarz