piątek, 10 kwietnia 2015

Pieski „z metra”

Jak to złośliwcy mówią jamniki kupuje się w pasmanterii.. na metry. Ale są to świetne pieski do towarzystwa, choćby w postaci zakładki. Dlatego proponuję dzisiaj kilka jamnikowych zakładek. Każda jest inna, choć wszystkie są wykonane podobnie: kontur sznureczkiem, wnętrze łańcuszkiem, czasem wykorzystałam też ścieg margerytkowy i francuskie supełki.
Czerwony, optymistyczny jamniczek
Zielony, pokryty kwiatkami, bo przecież dobrze jest mieć wiosnę w pokoju
Pomarańczowy jest romantyczny – kocha kwiaty
ten chyba niedawno chodził po wyboistej drodze  J i mu zostało….
zaczytany… O czym może czytać pies? Na przykład o kotach?
Ten biega w silnym wietrze i uszu mu łopocą
a ten bardzo się zdziwił, bo przy manewrach poskręcał się w środku (to chyba jeszcze wspomnienie z czasów, kiedy oglądałam kreskówki z dziećmi…)
O jak biega pomiędzy kwiatami…
a tu na prawdziwej wyprawie odkrywczej…
To już chyba wszystkie, z których zdjęcia się zachowały, większość poszła do ludzi i mam nadzieję, że ciągle są szczęśliwe
J

Kartki Wielkanocne

W Oktawie Uroczystości Wielkanocnych prezentujemy świąteczne kartki.
Moje projekty są różne, starałam się dopasować je do kilku różnych typów.
Oczywiście najważniejsze są te, które mają rzeczywiście odniesienie do Zmartwychwstania:

Ta już poszła w świat…
Baranek na talerzu z rzeżuchą (pełno supełków francuskich!)
Sam Baranek
Zwycięstwo Krzyża
I Baranek mistyczny.
Oprócz tego „stworzyłam” trochę kartek z motywami ludowymi i kilka wiosennych:
Pisanki w koszu (pasy na jajkach wypełnione sznureczkiem, listki ściegiem kreteńskim)
Pisanki
Palma wielkanocna w stylu krakowskim ( w palmie wykorzystałam przede wszystkim ściegi dziergane i różne warianty łańcuszka)
Pisanka z barwinkiem
taka sobie pisaneczka z rzeżuchą
Kurczaczki (mnóstwo łańcuszków)
I ptaszek na gałązce (tu wykorzystałam ściegi gałązkowe, łańcuszek, supełki francuskie

Na zakończenie – dwie świąteczne zakładki:
 pisankowo-barwinkowa
I z barankiem (wypełnienie głównie łańcuszkiem).
Wesołych Świąt! 
J

sobota, 21 marca 2015

Tym razem malowane

W tym roku w końcu zdecydowałam się na pomalowanie mieszkania. Dawno trzeba było to zrobić, ale przerażała mnie myśl o koniecznym przestawianiu mebli. W końcu już nie dało się zwłóczyć. Ustaliliśmy, że nietypowo nie będziemy mieć białych sufitów, tylko niebieskie, więc przyszło mi do głowy, że może by tak potraktować je jak niebo i wymalować na nich chmurki. Wyszło całkiem nieźle, co niestety zachęciło mnie do dalszych eksperymentów. W dużym pokoju pomiędzy szafami wyrosła mi niespodziewanie brzózka:


A w małym – krzak różany:


Po umeblowaniu wygląda to tak:


Brzózka w dużym pokoju wyglądała dosyć samotnie, więc dla towarzystwa doszedł jej dziki dzik


Na ogół przyczajony za koszem…


Od tego czasu rozszalałam się na dobre i w przedpokoju nie hamowałam się już zupełnie (żeby nie było wątpliwości – moje potomstwo jeszcze mnie podbechtywało…)
I tak stopniowo pojawiły się – jeżyk


Cała rodzina borsuków:


obserwowana przez kolejnego jeża spod jarzębiny:


złowrogo łypiąca z góry kuna


polująca na mysz


i najlepszy ze wszystkiego – zając


Namawiają mnie jeszcze na dudka, ale trochę straciłam rozpęd…
Może jednak za jakiś czas znowu zaswędzą mnie paluchy?
J.

środa, 11 marca 2015

Wiosna idzie

Pracowniane pingwiny odpłynęły do zimnych krajów, a na horyzoncie majaczą już tukany, które obiecały potowarzyszyć pracowni od wiosny do wczesnej jesieni. Pomału budzą się jeże, rozkwitają kwiaty. Krótko mówiąc - wiosna. A więc na dziś kilka wiosennych haftów - zeszłorocznych, bo tegoroczne dopiero się robią. Na początek kilka elfików... kwiatowych wróżek.
 Przebiśnieg - delikatna, w bieli i zieleni z drobnymi dodatkami.
A tu elfik-chłopczyk pod żonkilem.

 Elfik z dzwonkami. Mój pierwszy haft na płótnie.
 Bratkowa zakładka.
 I na koniec jeżyk, który się jeszcze nie obudził. Ćśśś... niech jeszcze śpi. On nie musi wstawać i zasuwać na uczelnię.
A

czwartek, 26 lutego 2015

Obrus łąkowy, część 2

Bardzo długo nie pisałam o obrusie, co nie znaczy, ze zupełnie nic nie robiłam. Jednak rzeczywiście tempo w okresie świątecznym trochę mi spadło, mam nadzieję że chwilowo J

Rezeda zgodnie z obietnicą już gotowa, tutaj kolejne listki:



I tu już rezeda w całej okazałości:


Największą trudność sprawiło mi „wciśnięcie” w obręb listka trzech różnych odcieni – na ogół miałam strasznie mało miejsca i musiała się nieźle nagimnastykować, żeby je zmieścić. Sami ocenicie na ile mi się to udało. Następnym kwiatkiem miała być firletka (na zdjęciu powyżej widać pierwsze ściegi), po przemyśleniu doszłam do wniosku, że nie będę jej udziwniać i tak jak inne kwiatki ma być au naturel. Łodyżka i listki ciemne, a kwiatki, że są delikatne zrobiłam pojedynczą nitką ściegiem gałązkowym w trzech warstwach o trochę różnych odcieniach różu. Na zdjęciach nie bardzo to wyszło L.


Pierwsze kontury,


Pierwsza warstwa gałązek:


Druga warstwa:


Trójwarstwowy kwiatek:


A tu już ze środkiem:


I następny:


Pączki i łodyżki z liśćmi są znacznie ciemniejsze:


I już całkiem gotowe:


A tak wygląda dotychczas zrobiony fragment:



Następny etap to kolejna grupa kwiatów ułożona w odwrotną stronę. Na początek będą kilogramy francuskich supełków! Może zrobię je potrójną nitką?... 
J