Bardzo długo nie pokazywałam dalszej
części obrusa, częściowo przez inne zajęcia (haftowanie
„wyjazdowe” wyklucza zabieranie tak dużej w końcu rzeczy), jak
i przez to, że „wysadziłam się” na coś bardziej
pracochłonnego.
Przyszła jednak pora na kolejne
„zeznanie”
Kolejną roślinką będzie nawłoć o
intensywnie żółtych kwiatach i tym razem odwrócona o 1800
zgodnie z zamówieniem.
Łodygę zrobiłam dwoma rzędami
łańcuszka, a liście okonturowałam sznureczkiem:
Nerwy główny i boczne postanowiłam
zrobić ściegiem wypukłym na ośmionitkowym podłożeniu:
Trwało to dosyć długo, a jeszcze z
samym wypełnieniem liści też sobie zaszalałam i zrobiłam je w
dwóch odcieniach zieleni, sznureczkiem i łańcuszkiem, żeby
uzyskać odpowiednią fakturę liścia:
jak widać, idzie powolutku, z bliska
ten listek wygląda tak:
Te żółte kropeczki, to fragment
przyszłego kwiatostanu, ale o tym za chwilę.
Po dosyć wyczerpującej pracy
(przynajmniej dla mnie) tak przedstawia się całość listków (uff,
nareszcie!)
I nareszcie pora na moje ukochane
(nawet nie wiem dlaczego)… francuskie supełki! Postanowiłam cały
kwiatostan wykonać francuskimi supełkami w czterech odcieniach
intensywnej żółci.
Zaczęłam:
I ciągnęłam stopniowo dalej:
I dalej:
i dalej… (teraz przynajmniej widać
jakby koniec):
I po długim (o, jak bardzo długim)
czasie, nareszcie skończyłam. Żałuję, że nie liczyłam tych
supełków, może jakiś mały rekord pobiłam ..
Tak się to prezentuje w całości:
A tu cała nawłoć razem z kawałkiem
poprzednich roślinek. Widać, że jest odwrócona i takie też będą
kolejne dwa kwiatki, a potem znowu trzy następne będą w odwrotną
stronę:
Kolejny kwiatek, znacznie skromniejszy,
to lepnica o białych kwiatach i kremowej, lekko żyłkowanej
podstawce kwiatu.
Łodygę zrobiłam przy pomocy nowo
odkrytego odwróconego podwójnego łańcuszka (heavy chain stitch),
zwykłego łańcuszka, a te najdrobniejsze – sznureczkiem, liście
tradycyjnie – sznureczkiem i łańcuszkiem:
Liście są trochę jaśniejsze niż
łodyga, tylko główny nerw i pod samym konturem przeszyłam w
kolorze łodygi:
I prawie całkiem wypełnione:
Kwiatki zrobię ściegiem gałązkowym
w trzech warstwach – bielą i ecrú, a postawę satynowym kremowym
i gałązkowym na wierzchu, trochę ciemniejszym. Zaczęłam tak:
nie bardzo mi się podoba, chyba spruję
ten gałązkowy, bo całkiem przesłania tło.
Teraz jest już trochę więcej,
rzeczywiście sprułam, myślę jaki by kolor dać na siateczkę,
może ciemniejszy niż poprzednio? Zostanę przy gałązkowym, ale
zrobię pojedynczą nitką, będzie delikatniejsze. Na razie mam
tyle:
Pączki są bardzo jasnozielone, może
też je czymś „ubogacę”?
Pozdrawiam
J
















Brak komentarzy:
Prześlij komentarz