piątek, 7 sierpnia 2015

Obrus łąkowy część 3

Bardzo długo nie pokazywałam dalszej części obrusa, częściowo przez inne zajęcia (haftowanie „wyjazdowe” wyklucza zabieranie tak dużej w końcu rzeczy), jak i przez to, że „wysadziłam się” na coś bardziej pracochłonnego.
Przyszła jednak pora na kolejne „zeznanie”
Kolejną roślinką będzie nawłoć o intensywnie żółtych kwiatach i tym razem odwrócona o 1800 zgodnie z zamówieniem.

Łodygę zrobiłam dwoma rzędami łańcuszka, a liście okonturowałam sznureczkiem:
Nerwy główny i boczne postanowiłam zrobić ściegiem wypukłym na ośmionitkowym podłożeniu:
Trwało to dosyć długo, a jeszcze z samym wypełnieniem liści też sobie zaszalałam i zrobiłam je w dwóch odcieniach zieleni, sznureczkiem i łańcuszkiem, żeby uzyskać odpowiednią fakturę liścia:
jak widać, idzie powolutku, z bliska ten listek wygląda tak:
Te żółte kropeczki, to fragment przyszłego kwiatostanu, ale o tym za chwilę.
Po dosyć wyczerpującej pracy (przynajmniej dla mnie) tak przedstawia się całość listków (uff, nareszcie!)
I nareszcie pora na moje ukochane (nawet nie wiem dlaczego)… francuskie supełki! Postanowiłam cały kwiatostan wykonać francuskimi supełkami w czterech odcieniach intensywnej żółci.
Zaczęłam:
I ciągnęłam stopniowo dalej:
I dalej:
i dalej… (teraz przynajmniej widać jakby koniec):
I po długim (o, jak bardzo długim) czasie, nareszcie skończyłam. Żałuję, że nie liczyłam tych supełków, może jakiś mały rekord pobiłam ..
Tak się to prezentuje w całości:
A tu cała nawłoć razem z kawałkiem poprzednich roślinek. Widać, że jest odwrócona i takie też będą kolejne dwa kwiatki, a potem znowu trzy następne będą w odwrotną stronę:
Kolejny kwiatek, znacznie skromniejszy, to lepnica o białych kwiatach i kremowej, lekko żyłkowanej podstawce kwiatu.
Łodygę zrobiłam przy pomocy nowo odkrytego odwróconego podwójnego łańcuszka (heavy chain stitch), zwykłego łańcuszka, a te najdrobniejsze – sznureczkiem, liście tradycyjnie – sznureczkiem i łańcuszkiem:
Liście są trochę jaśniejsze niż łodyga, tylko główny nerw i pod samym konturem przeszyłam w kolorze łodygi:
I prawie całkiem wypełnione:
Kwiatki zrobię ściegiem gałązkowym w trzech warstwach – bielą i ecrú, a postawę satynowym kremowym i gałązkowym na wierzchu, trochę ciemniejszym. Zaczęłam tak:
nie bardzo mi się podoba, chyba spruję ten gałązkowy, bo całkiem przesłania tło.
Teraz jest już trochę więcej, rzeczywiście sprułam, myślę jaki by kolor dać na siateczkę, może ciemniejszy niż poprzednio? Zostanę przy gałązkowym, ale zrobię pojedynczą nitką, będzie delikatniejsze. Na razie mam tyle:
Pączki są bardzo jasnozielone, może też je czymś „ubogacę”?
Pozdrawiam
J

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz